Reklama

Ludzie – Miejsca – Wydarzenia

Cmentarze wiary i nadziei

2018-10-24 10:55

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 43/2018, str. VI

Justyna Orłowska
Stuletni krzyż upamiętnia cmentarz żołnierski

Od czasu pustego grobu Chrystusa w Jerozolimie cmentarze stały się dla wierzących w Niego miejscami wiary i nadziei. Grób chrześcijanina nie jest jego ostatecznym adresem, zimnym, marmurowym M-1 przy cmentarnej alei, ale zapowiedzią innego, nowego i wiecznego życia, na podobieństwo Tego, który pierwszy powstał żywy z grobu. Mogiły zmarłych są pytaniem o wartość życia doczesnego i nadzieję przyszłego.

Historie miasta i ludzi

Cmentarze z pozoru są miejscami spokojnymi i cichymi, bardziej temu skojarzeniu odpowiadają wiejskie. Z perspektywy lubelskich nekropolii jawią się jako przestrzenie ruchliwe, gwarne i pełne życia. Najstarszy cmentarz przy ul. Lipowej, założony przeszło 200 lat temu, wówczas poza miastem, dziś mieści się w jego centrum. Sąsiedztwo przyległych instytucji sprawia, że nie przypomina miasta umarłych. Z jednej strony okala go popularna galeria handlowa, siedziby publicznego radia oraz TV, z drugiej gmachy UMCS oraz Uniwersytetu Przyrodniczego, z trzeciej szkoła i komenda wojewódzka policji, a z czwartej wieżowce, odległe o dziesięć metrów od muru. Wraz z rozwojem miasta po II wojnie światowej cmentarz stał się linią graniczną pomiędzy dawnym Lublinem (ul. Lipowa), a nowymi dzielnicami powstającymi na południu i zachodzie metropolii.

Jak żaden inny w Lublinie, ukazuje także złożoną historię miasta i regionu. Pierwsze groby przy Lipowej kryją szczątki lubelskiej masonerii z przełomu XVIII i XIX wieku, nagrobki katolickie pojawiają się od 1805 r. po dekrecie pierwszego biskupa diecezji Wojciecha Skarszewskiego. 20 lat później powstaje część ewangelicka, a w 1840 r. unicka, później grzebiąca także zmarłych prawosławnych. W trakcie pierwszej wojny wydzielono tu część wojskową, gdzie najpierw grzebano żołnierzy austriackich, potem zaś bohaterskich uczestników walk w Cudzie nad Wisłą (1920), obrońców Lublina z 1939 r. i członków AK. To miejsce spoczynku największego lubelskiego poety Józefa Czechowicza, trafionego niemiecką bombą we wrześniu 1939 r. Do niedawna fragment komunalny obfitował także w nagrobki budowniczych Polski Ludowej, wyraźnie odróżniających się od innych brakiem krzyży czy symboli religijnych. W zachodnim narożniku pod koniec lat 80. ubiegłego wieku pojawiła się symboliczna Mogiła Katyńska, upamiętniająca osoby związane z Lublinem, zamordowane przez bolszewików w latach 1940-41. Z kolei przy wejściu od ul. Białej warto zwrócić uwagę na grób śp. Kazimiery Salamon, mieszkającej przez kilkadziesiąt lat dosłownie na cmentarzu i sumiennie dbającej o żołnierskie mogiły.

Reklama

Nieco młodszy od tego na Lipowej jest katolicki cmentarz na Kalinowszczyźnie we wschodniej części miasta; założony w 1869 r. jako parafialny (św. Agnieszki), z czasem przejął funkcję ogólnie dostępnego. Nekropolia przy ul. Unickiej na północy Lublina ma najbardziej zawiłe początki, potrzeba było aż 11 lat od chwili powzięcia zamiaru jej utworzenia do uroczystego poświęcenia w 1932 r. Przy pokonywaniu problemów własnościowych i administracyjnych niezłomną postawę zaprezentował bp Marian Fulman. Obecnie obok obydwu cmentarzy przebiegają ruchliwe arterie wylotowe z miasta, a szum z nich przenosi się pomiędzy mogiły zmarłych. Pod koniec października 1976 r. odbyły się pierwsze pogrzeby na nowo powstałym cmentarzu komunalnym na Majdanku, graniczącym z terenem byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Do zadumy skłania tam kilkadziesiąt grobów oznaczonych tabliczkami „NN” („nomen nescio”, „niewiadomego imienia”), skrywających przeważnie szczątki bezdomnych; o nie co roku dbają wolontariusze z „Gorącego Patrolu”.

Smutny los spotkał kilka innych lubelskich cmentarzy, które zostały zapomniane i zaniedbane. Tak stało się w przypadku ewangelickiego cmentarza przy kościele Świętej Trójcy, funkcjonującego od 1787 r. do przeniesienia na ul. Lipową. Dzisiaj znajduje się tam kilka zrujnowanych płyt i obelisków nagrobnych, oczekujących na konieczną renowację. Najgorzej potraktowany został cmentarz żołnierzy niemieckich z 1915 r., przy ul. Nowy Świat. Pochowano na nim wojskowych zmarłych w pobliskim szpitalu, a także dwie niemieckie siostry zakonne. W czasach II Rzeczypospolitej miejsce to zostało odnowione i ogrodzone ceglanym murem. Po ostatniej wojnie władze komunistyczne nakazały rozebrać kaplicę, pomnik i ogrodzenie, zniszczono także groby i krzyże, a teren zniwelowano, przekształcając w skwer. Po 1989 r. umieszczono tutaj tablicę pamiątkową, odnowiono także ponadstuletni czterometrowy krzyż.

Wiele kultur i religii

Wspomniane wyżej nekropolie nie są najdawniejszymi świadectwami troski o prochy przodków. Do końca XVIII wieku zmarłych chowano w podziemiach kościołów lub wokół świątyń. Jeszcze kilka lat temu można było zejść do podziemi kościoła Świętego Ducha w Lublinie, gdzie w dobrym stanie zachowały się kości zmarłych pacjentów najstarszego w Lublinie przykościelnego szpitala z początku XV wieku. Podobnie jest w przypadku dawnego kościoła szarytek przy ul. Staszica. W kryptach archikatedry pochowano ponad 100 zakonników – głównie jezuitów – i osób świeckich, związanych z historią kościoła. Są tam także grobowce biskupów, m.in. Mariana Fulmana, Piotra Kałwy i Józefa Życińskiego.

W Lublinie znajduje się także jeden z najstarszych zachowanych kirkutów w Polsce, ten pierwszy żydowski cmentarz funkcjonował już od połowy XVI wieku na tzw. Grodzisku (dziś ul. Kalinowszczyzna); został zdewastowany w czasie II wojny światowej. Grób „Widzącego z Lublina” – Jaakowa Icchaka ha-Lewi Horowica, słynnego przywódcy chasydyzmu z przełomu XVIII i XIX wieku, do dziś przyciąga uwagę jego wyznawców pielgrzymujących tutaj z całego świata. Drugi kirkut, na Wieniawie, powstał pod koniec XVIII wieku, naziści splantowali go w okresie okupacji i założyli stadion piłkarski, ich tradycje kontynuowały władze komunistyczne, lokalizując tam klub „Lublinianka”. Dzisiaj w tym miejscu straszą w zaroślach fragmenty macew. Kolejny cmentarz wyznawców judaizmu istniał od końca XIX wieku przy ul. Walecznych, tuż obok katolickiego przy Unickiej, obecnie jest zadbany z wyeksponowanymi nagrobkami. Czwarta żydowska nekropolia, w Głusku, również została zniszczona przez Niemców, a fakt jej istnienia przypomina postawiony tam w 1995 r. pomnik. Pokaźna liczba żydowskich cmentarzy w Lublinie oraz regionie świadczy o wielowiekowej obecności wyznawców judaizmu w naszym regionie.

Na północy Lubelszczyzny, w Studziance, położony jest trzystuletni mizar, cmentarz muzułmański, z pochowanymi tam Tatarami, wśród których znajdziemy wiele nazwisk osób zasłużonych dla polskiej armii czy kultury. Nie zachował się natomiast cmentarz na lubelskich Tatarach, dzielnicy zamieszkałej od czasów Jagiełły przez tych stepowych wojowników i ich rodziny.

Z napisów na nagrobkach przebija nadzieja, tęsknota za bliskimi zmarłymi, coraz częściej wyczytać w nich można prośbę o Boże Miłosierdzie i wiarę w odzyskane już na wieczność życie. To ważne dla każdego z nas przesłanie płynące z mogił tych, którzy już to życie osiągnęli.

Tagi:
cmentarz

Niepodległość w Czarkowach

2018-11-07 08:52

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 45/2018, str. I

Wśród nekropolii diecezji kieleckiej, w kontekście obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, warto zwrócić uwagę na cmentarz w Czarkowach, w miejscu, gdzie Legiony Józefa Piłsudskiego odbyły chrzest bojowy

TD
Czarkowy, wyjątkowe miejsce pamięci

Czarkowy to wieś położona na prawym brzegu Nidy, w pobliżu jej ujścia do Wisły. Miejscowość należy do ponad 800-letniej parafii Stary Korczyn. „Czarkowy leżą na wzgórzu w najprzyjemniejszym miejscu położone. Otwarta przestrzeń, wokoło zielone pola, niwy bujnymi plony okryte, rozrzucone gaje, wbijające się w powietrze wieże kościołów...” – tak opisywał Czarkowy w początkach XIX wieku Julian Ursyn Niemcewicz w swych „Podróżach historycznych po ziemiach polskich”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zgoda Watykanu na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza

2018-11-12 10:10

rm / Radom (KAI)

Stolica Apostolska wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza - niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu. Poinformował o tym Biskup Radomski Henryk Tomasik. Postulatorem procesu na szczeblu diecezjalnym będzie ks. Edward Poniewierski, Kanclerz Kurii Biskupiej w Radomiu. Pierwszą sesję procesu zaplanowano na 1 grudnia w radomskiej katedrze.

Jarosław Kruk / wikipedia.pl
Tablica pamiątkowa poświęcona ks. R. Kotlarzowi umieszczona w centrum Koniemłot

- Dekret Kongregacji ds. Świętych stwierdza, że Stolica Apostolska nie widzi żadnych przeszkód, by rozpocząć sprawę beatyfikacji i ewentualnego wyjaśnienia męczeństwa sługi Bożego ks. Romana Kotlarza. Mamy pozytywną odpowiedź Kongregacji. A więc możemy rozpocząć proces beatyfikacyjny - poinformował biskup Tomasik na antenie Radia Plus Radom.

Pierwsza sesja procesu beatyfikacyjnego odbędzie się 1 grudnia w radomskiej katedrze. Wówczas zostanie zaprzysiężony tzw. Trybunał Beatyfikacyjny. W ramach czynności przedprocesowych ks. Edward Poniewierski zostanie mianowany postulatorem sprawy. Następnie zostanie wybrana Komisja Historyczna. W jej skład wejdą: ks. dr Szczepan Kowalik, ks. dr Rafał Piekarski i dr Arkadiusz Kutkowski z Instytutu Pamięci Narodowej. Kolejnym aktem będzie powołanie Teologów Cenzorów. Tutaj nie podaje się do publicznej wiadomości ich nazwisk. - Chodzi o to, by spokojnie mogli przeprowadzić kwerendę i pokazać osobowość, ale także heroiczność cnót i ofiarę życia ks. Kotlarza - wyjaśnił biskup Henryk Tomasik. Dodał, że ks. Romanowi Kotlarzowi przysługuje już tytuł Sługi Bożego.

Bp Tomasik zwrócił uwagę, że Stolica Apostolska „w pewnym sensie ukierunkowała proces beatyfikacyjny”. - Zwykle w procesach są dwa kierunki, czyli udowodnienie heroiczności cnót i wykazanie męczeństwa, które zaistniało na skutek działania osoby bądź grupy podejmującej walkę z nienawiści do wiary. W dokumencie Stolicy Apostolskiej jest mowa o tym, że ks. Kotlarz, który został zabity w 1976 roku jest ofiarą działania takiej grupy. W pewnym sensie ten dokument już wskazuje kierunek procesu. Tutaj ogromną rolę odegrają członkowie Komisji Historycznej - powiedział ksiądz biskup Tomasik.

Miesiąc temu ekipa filmowy "Klechy" odtworzyła przebieg robotniczego protestu z czerwca 1976 roku i scenę błogosławienia robotników przez ks. Romana Kotlarza. Reżyser filmu Jacek Gwizdała powiedział, że była to kluczowa scena obrazu. - Ten moment przyczynił się do tego, że ksiądz Roman Kotlarz został zabity. Jak to to się stało i dlaczego, dowiemy się z filmu. Ta scena spowodowała, że księdzem Romanem zajęła się „elita” Samodzielnej Grupy „D” Departamentu IV MSW, która została powołana do walki z Kościołem – powiedział Jacek Gwizdała.

Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Od wielu lat wierni modlą się o jego rychłą beatyfikację.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się - jak sam pisał - "świadomie i dobrowolnie" w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.

Po wydarzeniach Czerwca '76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził "ścieżki zdrowia", kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez "nieznanych sprawców".

15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność mięśnia sercowego. Mimo wielu świadectw o znęcaniu się nad księdzem, lekarze nie stwierdzili obrażeń mogących powstać po pobiciu.

W 1981 r. po licznych protestach wiernych, władze wszczęły śledztwo w sprawie śmierci kapłana, które po kilku miesiącach dochodzenia zakończyło się umorzeniem.

W 1990 r. prokuratura wojewódzka w Radomiu wznowiła śledztwo, ale i ono zostało umorzone, chociaż prokuratorzy przesłuchali prawie wszystkich funkcjonariuszy SB zajmujących się w Radomiu zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Ks. Roman Kotlarz został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP jednym z najwyższych polskich odznaczeń, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież pragnie jedności w ruchu charyzmatycznym

2018-11-12 17:24

vaticannews.va / Watykan (KAI)

To sam papież Franciszek pragnie większej jedności w katolickim ruchu charyzmatycznym. Stąd powołanie przy Stolicy Apostolskiej instytucji CHARIS, która zastąpi istniejące dotąd dwa różne międzynarodowe organizmy koordynacyjne – powiedział ks. Miguel Delgado Galindo, który w watykańskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia jest odpowiedzialny za ruchy i wspólnoty kościelne.

BOŻENA SZTAJNER

Podkreśla on, że ta zjednoczeniowa tendencja w Odnowie w Duchu Świętym wynika również z samego rozumienia charyzmatu. Z założenia jest darem przeznaczonym dla całego Kościoła – mówi ks. Delgado.

- CHARIS ma służyć bardzo zróżnicowanej rzeczywistości Odnowy w Duchu Świętym. Bo istnieją w niej stowarzyszenia wiernych świeckich, szkoły ewangelizacji, grupy modlitewne… Ta różnorodność jest bardzo duża i stąd potrzeba specyficznej posługi ze strony Kościoła, na przykład na polu formacji. W tym względzie wkład tego nowego organizmu CHARIS będzie bardzo ważny. Chociaż i do tej pory już coś takiego robiono – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Delgado. – A zatem jest to narzędzie innowacyjne, ale nie całkiem nowe. Ta instytucja powołana z inicjatywy Papieża ma służyć przede wszystkim zjednoczeniu, zgodnie z tym, o co apelował Franciszek w ubiegłym roku podczas spotkania z Odnową Charyzmatyczną w Rzymie na Circo Massimo: niech nastanie jedność w tej zróżnicowanej rzeczywistości charyzmatycznej.

CHARIS zastąpi dwie dotychczas istniejące instytucje: International Catholic Charismatic Renewal Service i Catholic Fraternity of Charismatic Covenant Communities and Fellowships. 8 grudnia mają zostać zatwierdzone jej statuty na okres próbny. Wejdą one w życie w uroczystość Zesłania Ducha Świętego 9 czerwca 2019 r. i wówczas obie wspomniane instytucje przestaną istnieć. CHARIS obejmie więc wszystkie formy Odnowy w Duchu Świętym. Nie będzie jednak ich organem władzy. Każda forma Odnowy pozostanie pod jurysdykcją kościelną, jakiej dotychczas podlega i z zachowaniem własnej tożsamości. Będzie mogła natomiast swobodnie korzystać z pomocy CHARIS w pełnieniu swojej misji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem