Reklama

Dobre miejsce

2019-01-30 11:36

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 5/2019, str. I

Paweł Wysoki
Wśród podopiecznych ośrodka jest pan Tomasz, bezdomny z Lublina

Caritas Archidiecezji Lubelskiej otworzyła Dzienny Ośrodek Wsparcia dla Osób Bezdomnych. W głównej siedzibie Caritas przy al. Unii Lubelskiej 15 w Lublinie znajdują się m.in. świetlica i łaźnia oraz stołówka „Anielska Przystań”. Pomoc osobom potrzebującym świadczona jest codziennie w godz. 9-17

Uruchomienie łaźni dla bezdomnych to kolejny projekt lubelskiej Caritas, skierowany do osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Jego celem jest nie tylko chwilowa poprawa warunków życia, ale przede wszystkim przywrócenie godności i realna pomoc w wychodzeniu z bezdomności. – Dla naszej organizacji to kolejne wyzwanie, które z pomocą Bożą, darczyńców i wolontariuszy udało się zrealizować, mimo iż nie było łatwo. Trudno już nawet zliczyć, ile wyzwań pojawiło się przy remoncie i uruchomieniu ośrodka, ale co ważniejsze, jeszcze więcej pojawiło się osób chcących nam pomóc w tym dziele. Od stycznia każdy, kto tego potrzebuje, może skorzystać z łaźni, świetlicy, posiłków i innych udogodnień. Warunek jest jeden: trzeźwość – mówi ks. Wiesław Kosicki, dyrektor lubelskiej Caritas. Jak podkreśla, trud kilkumiesięcznego remontu przynosi już konkretne owoce, bo dziennie ze świetlicy korzysta kilkadziesiąt osób. – To dobre miejsce, gdzie w cieple i spokoju mogę spędzić mroźne dni. Tu mam namiastkę domu – mówił Tomasz, bezdomny mieszkaniec Lublina.

W trosce o bezdomnych

Codziennie do świetlicy przychodzi od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. – Nasi podopieczni mogą skorzystać z zaplecza kuchennego, gdzie znajdują się ciepłe napoje, a w godzinach południowych z oferty „Anielskiej Przystani”. Kuchnia wydaje nawet 200 ciepłych posiłków dziennie; to treściwa, rozgrzewająca zupa, po którą ustawiają się długie kolejki – mówi Mateusz Jocek, rzecznik CAL. – Podczas pobytu w świetlicy można także zaopatrzyć się w czyste ubrania czy buty, umyć się, zrobić pranie – dodaje. Niebawem w ofercie dziennego ośrodka dla bezdomnych znajdą się usługi fryzjerskie i medyczne. Ponieważ celem pracy z osobami wykluczonymi czy bez dachu nad głową jest trwała poprawa warunków życia i pomoc w ich powrocie do społeczeństwa, w ośrodku znajdzie się miejsce i czas na indywidualne rozmowy z terapeutą uzależnień, doradcą zawodowym i społecznym oraz pracownikiem ośrodka pomocy. Pilną potrzebą jest otworzenie gabinetu zabiegowego, w którym osoby zmagające się z chorobami uzyskałyby pierwszą pomoc. – W razie poważniejszych problemów ze zdrowiem mamy zapewnione wsparcie ze strony Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. kard. Stefana Wyszyńskiego. Gabriel Maj, dyrektor tej placówki, bardzo życzliwie podszedł do naszej inicjatywy i zadeklarował pomoc – mówi ks. Kosicki. W ośrodku pracę podjęli już pielęgniarka i pielęgniarz, którzy pełnią dyżury medyczne.

Reklama

Nad bezpieczeństwem beneficjentów czuwają opiekunowie z kierownikiem ośrodka Justyną Małyską, zarówno osoby zatrudnione na umowę o prace, jak i wolontariusze. Ci, którzy chcieliby wesprzeć działania Caritas nakierowane na wychodzenie z bezdomności, są bardzo potrzebni. Mile widziane są osoby z doświadczeniem w pracy z bezdomnymi i w organizacjach pozarządowych, a także z kursem pierwszej pomocy. – Zależy nam na tym, by osoby bezdomne nie tylko znajdowały u nas schronienie przed zimnem, ale by mogły się rozwijać, dlatego planujemy różne zajęcia aktywizujące i warsztaty. Prowadzimy również ankietę w formie wywiadu, by zorientować się w sytuacji konkretnej osoby i jej oczekiwaniach, tak by pomóc znaleźć wyjście z trudnej sytuacji – mówi Ksiądz Dyrektor. – Pierwszym krokiem w wychodzeniu z bezdomności jest zadbanie o higienę osobistą. Tym, co odpycha nas od osób bezdomnych, jest brud, smród, insekty. By takie osoby mogły poprawić swój wizerunek, muszą się najpierw umyć, ostrzyc, wyprać lub zmienić ubranie i zaleczyć rany, stąd właśnie nasza propozycja łaźni i świetlicy dla bezdomnych – wyjaśnia. Z problemem bezdomności często łączy się alkoholizm, dlatego działania Caritas są skierowane na profilaktykę i pomoc w wychodzeniu z uzależnień. Co istotne, warunkiem skorzystania z oferty ośrodka jest trzeźwość i zachowanie zgodne z regulaminem.

Pomagajmy z Caritas

Osób, które korzystają z pomocy, wciąż przybywa, dlatego lubelska Caritas zwraca się do ludzi dobrej woli z prośbą o wsparcie działań poprzez przekazywanie darów rzeczowych i środków finansowych. – Bardzo potrzebna jest odzież, zwłaszcza męska: bielizna, swetry, spodnie, kurtki, buty. Nie muszą to być rzecz nowe, ale muszą być dobrej jakości; takie, w których dobrze czuł by się każdy z nas. Darowane rzeczy mają wzmacniać poczucie godności osoby obdarowanej – podkreśla M. Jocek. – Przyjmiemy również wszystko to, co jest niezbędne w dbaniu o higienę osobistą, a zwłaszcza ręczniki i środki czystości (zarówno mydła, żele, szampony, szczotki i pasty do zębów, pianki i maszynki do golenia, jak i środki do dezynfekcji i utrzymania czystości w łaźni). Wdzięczni będziemy za przekazywanie nam artykułów spożywczych oraz płodów rolnych, w tym ziemniaków i warzyw niezbędnych do przygotowywania posiłków dla potrzebujących – apeluje ks. Kosicki. W okresie rozliczania PIT za 2018 r. lubelska Caritas prosi o 1% podatku (KRS 0000204819); zgromadzone środki zostaną przeznaczone na pomoc dla bezdomnych oraz dla podopiecznych hospicjum w Krasnymstawie.

Tagi:
Caritas

Caritas Polska przekazała 100 tys. dla ofiar cyklonu w Mozambiku

2019-03-21 11:31

mip (KAI) / Warszawa

Caritas Polska przekazała 100 tys. dla poszkodowanych przez cyklonu w Mozambiku – poinformował w czwartek KAI ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska. Do tej pory potwierdzono śmierć co najmniej 84 osób, zaś 200 ciągle uznanych zostało za zaginione.

Caritas

Ks. Marcin Iżycki zaapelował także o modlitwę oraz pomoc finansową poszkodowanym przez cyklon. Kataklizm, który w ubiegłym tygodniu przeszedł przez południowo-wschodnią Afrykę, najmocniej dotknął Beirę, półmilionowe miasto portowe Mozambiku. Potężna powódź zniszczyła je aż w 90 procentach.

Do tej pory potwierdzono śmierć co najmniej 84 osób, 200 ciągle uznanych jest uznanych za zaginione. Jak informuje Caritas Internationalis, cyklon zniszczył prawie 270 sal lekcyjnych i 24 placówek medycznych, a wiele miejsc zostało odciętych od prądu.

Caritas Polska jest w kontakcie z partnerem na miejscu. Caritas Mozambik zgłasza pilne zapotrzebowanie na żywność, koce termiczne, wodę czy infrastrukturę sanitarną. Poszkodowani potrzebują schronienia, a także nasion, które pozwolą im obudować zniszczone uprawy.

– Wciąż stajemy przed wyzwaniem zdobycia jakichkolwiek informacji z Beiry, ponieważ komunikacja praktycznie nie istnieje. Brakuje tam jedzenia, wody i schronienia – powiedział Antonio Anosso, pracownik humanitarny odpowiedzialny za pomoc dla Caritas Mozambik – Priorytetem dla naszego personelu w strefie zniszczeń jest ratowanie ludzi, ich zakwaterowanie i rejestracja w grupie poszkodowanych.

Poszkodowanych w cyklonie w Mozambiku można wesprzeć także za pomocą przelewu na konto 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 z dopiskiem MOZAMBIK oraz charytatywnego SMS-a o treści MOZAMBIK pod nr 72052 (koszt: 2,46 zł z VAT).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat

2016-11-02 11:42

Wysłuchali: Magdalena Bartoszewicz i Paweł Kęska
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 25

Witam, mam na imię Klaudia, mam 23 lata, jestem studentką – studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, co zawsze było moim marzeniem, bo Kraków jest magicznym miejscem

Paweł Kęska

Choroba

Mama Klaudii: Kiedy Klaudia się urodziła, miała długie włosy. Wszyscy – zarówno ja, jak i mąż, i syn – byliśmy bardzo szczęśliwi. Kiedy miała 3 lata, zachorowała na zapalenie oskrzeli i wtedy zaczęła utykać na jedną nogę. Pani doktor zleciła jej rentgen. Okazało się, że w nodze coś jest, ale nie wiadomo co. Po miesiącu dostaliśmy skierowanie do szpitala na ortopedię. Najpierw trafiliśmy do Sieradza i tam zdiagnozowano u Klaudii ropień Brodiego, następnie trafiliśmy do Łodzi i musiałam się zgodzić na operację tej nogi. Ropy jednak nie było. Klaudii wyczyszczono kość i później lekarz zmienił diagnozę na dysplazję włóknistą kości. Nie znam się na medycynie i wydawało mi się, że lekarz ma rację, ufałam mu. Jednak po jakimś czasie noga zaczęła się wykrzywiać. Klaudia nie stąpała na tej nodze, więc pojechaliśmy do innego szpitala, też w Łodzi, i tam lekarz powiedział, że to nie jest ta choroba, że to co innego. Trafiliśmy następnie do Warszawy, do szpitala, i to już był koszmar – podejrzewali zapalenie kości, gruźlicę kości i wiele innych chorób. Tam Klaudia była leczona przez dłuższy czas. To w sumie 12 lat leczenia ze złymi diagnozami. Klaudia chodziła non stop w butach ortopedycznych. Noga rosła, kość w tej nodze była jakby większa, robiła się jak gąbka.

Zobacz także: Potrzebna proteza dla Klaudii!

Lublin

Był taki moment, że Klaudia bardzo źle się poczuła, dostała gorączki, noga bardzo ją bolała. Pojechaliśmy do szpitala. A tam lekarz powiedział, że nie przyjmie córki na oddział. Pytam: dlaczego, przecież ta noga ją boli, coś się dzieje, ma gorączkę, jest słaba... Odpowiedział, że nie ma miejsc, że trzeba zrobić rezonans, badania, ale u siebie, i że musimy wracać do domu. Byłam tak zrozpaczona, że nie wiedziałam, co mówić. Musiałam być jednak silna, żeby dziecko nie widziało, że matka jest słaba. Trafiliśmy do Otwocka, ale tam lekarz, gdy zobaczył te karty szpitalne i wyniki badań, to się przestraszył i kazał jechać do innego szpitala. Nie wiedziałam, co robić. Poleciłam Klaudii poszukać w Internecie szpitala, gdzie leczą zapalenie kości. Znalazła szpital w Lublinie. Leki już jej nie pomagały, noga coraz bardziej bolała. Zadzwoniłam do Lublina, odebrała sekretarka, bardzo się przejęła sytuacją Klaudii. Miałam zadzwonić do lekarza za 20 minut i to zrobiłam. Lekarz kazał nam przyjechać i obiecał, że wszystko będzie na nas czekało. Mówię do niego, że nie mam skierowania do szpitala, a on, że to nie ma znaczenia, on wszystko załatwi. Pojechałyśmy i rzeczywiście wszystko tam na Klaudię czekało. Byłam w szoku. Lekarz, z którym rozmawiałam, przyszedł i poznał Klaudię. Lekarze zapoznali się z historią całej jej choroby, ze wszystkimi dokumentami, zrobili jej zaraz rezonans magnetyczny, tomograf. Miała robione wlewy – nie wiem, na czym to polegało, ale widziałam, jak fatalnie to znosiła. Nic jej nie pomagało, było coraz gorzej. I wtedy właśnie ordynator zwołał konsylium. Cały czas byłyśmy informowane, co się dzieje. Podczas konsylium lekarze stwierdzili, że to zupełnie inna choroba niż to, co jest wpisane w całej dotychczasowej dokumentacji ze szpitali. Klaudii zrobiono biopsję. Lekarze upewnili się jedynie, że to choroba Recklinghausena, postać kostna. Amputację wykonano 14 stycznia 2009 r. Lekarze przygotowali Klaudię do amputacji i mnie chyba też. Córka mówiła lekarzowi, że chce znać prawdę. Powiedział, że to jest choroba nowotworowa, że amputacja uratuje jej życie. Była bardzo silna, to ona podjęła decyzję o amputacji, a miała wtedy 16 lat.

Kiedy rodzic widzi, jak jego dziecko cierpi, i nie może mu pomóc, to jest chyba najtrudniejsze, żeby w ogóle to przeżyć. Jakbym mogła, tobym krzyczała na cały świat. Ale nie mogłam, trzeba było wtedy wszystko dusić w sobie.

Proteza

Klaudia: Obecnie mam protezę, która ma 8 lat, i jak każda rzecz materialna ta proteza po prostu ulega zniszczeniu, zużywa się. Jest posklejana w różnych miejscach, by nadal się trzymała w jednym kawałku. Jestem zmuszona prosić ludzi dobrej woli o pomoc, bo nie stać mnie na sfinansowanie tak drogiej protezy.

W związku z wysokim kosztem protezy często ludzie pytają mnie, dlaczego ona jest taka droga; porównują to do zakupu mieszkania, auta, domu. Jest to dla mnie bardzo niezręczna sytuacja, ciężko mi w ogóle cokolwiek odpowiedzieć. Nie mam wpływu na to, ile kosztuje proteza. Kiedyś jeden mądry człowiek zapytał mnie, czy pytam tych ludzi: Na ile pani czy pan wyceniłby swoją nogę? I wtedy ten człowiek może się zastanowić, że tak naprawdę ta noga jest bezcenna, że dałby dużo więcej pieniędzy za swoją nogę. Myślę, że to jest dobra odpowiedź na to pytanie.

w przyszłości chciałabym założyć rodzinę, mieć męża, dzieci, nie wiem, kiedy to nastąpi. Marzę o zwykłym życiu. Może to jest dziwne, bo ktoś może sobie pomyśleć, że jego życie jest szare, a ktoś inny może o tym marzyć. Tymczasem takie codzienne szare życie kojarzy nam się z życiem bez problemów, bez cierpienia. Właśnie o coś takiego mi chodzi.

* * *

W serwisie: www.pomagam.caritas.pl prowadzimy zbiórkę na protezę dla Klaudii i będziemy ogromnie wdzięczni za każde jej wsparcie: pomagam.caritas.pl/potrzebna-proteza-dla-klaudii/.

Wpłat można dokonywać również na konto: Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: „Krakow_Klaudia 240816”.

Reportaż przygotowany przez Program I Polskiego Radia we współpracy z Caritas został wyemitowany w radiowej Jedynce w audycji „Noc z reportażem” 31 października br.

Audycja „Noc z reportażem” – w każdy ostatni poniedziałek miesiąca po godz. 22.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzeszów: Komisja Duszpasterska KEP o programie duszpasterskim na lata 2019-2020

2019-03-21 17:36

tn / Rzeszów (KAI)

W Rzeszowie zakończyło się trzydniowe posiedzenie dyrektorów wydziałów duszpasterskich kurii diecezjalnych z całej Polski oraz duszpasterzy krajowych różnych środowisk w ramach prac Komisji Duszpasterstwa KEP. Uczestnicy zatwierdzili ostateczną wersję programu duszpasterskiego na lata 2019-2020 z hasłem: „Eucharystia daje życie”.

BP KEP

Od 19 do 21 marca trwało w Rzeszowie posiedzenie dyrektorów Wydziałów Duszpasterstwa. Miejscem posiedzenia był Dom Diecezjalny Tabor. Na zaproszenie abp. Wiktora Skworca, przewodniczącego Komisji Duszpasterstwa KEP, do Rzeszowa przyjechali niemal wszyscy dyrektorzy metropolitalnych i diecezjalnych Wydziałów Duszpasterskich oraz duszpasterze krajowych różnych środowisk i grup zawodowych, m.in. Romów, chorych, kolejarzy, esperantystów i lekarzy weterynarii.

Otwierając obrady abp Wiktor Skworc mówił o nadziei związanej z nowym programem, który będzie koncentrował się na Eucharystii. „Chodzi nam o to, abyśmy coraz bardziej zapraszali wiernych do świadomego udziału w tajemnicy Wieczernika; żeby przekazywać naszym wiernym prawdy wiary związane z Eucharystią oraz zapraszać do udziału w Eucharystii młodzież i dzieci, gdyż na Eucharystiach wyraźnie brakuje najmłodszego pokolenia” – powiedział arcybiskup, zapowiadając w ostatnim roku nowego programu duszpasterskiego zorganizowanie diecezjalnych kongresów eucharystycznych według uznania biskupów diecezjalnych.

Pierwszym prelegentem był ks. Roman Chromy, konsulator Komisji Duszpasterstwa KEP, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa archidiecezji katowickiej. Ks. Chromy zaprezentował przyjętą przez Komisję Duszpasterską tematykę programu duszpasterskiego dla Kościoła w Polsce na lata 2019-2022 z hasłem „Eucharystia daje życie” (do tej pory posługiwano się roboczym hasłem: „Eucharystia – źródło, szczyt i misja Kościoła”). W pierwszym roku będzie obowiązywał temat: „Wielka tajemnica wiary” z mottem biblijnym: „[…] abyście uwierzyli w Tego, którego [Bóg] posłał” (J 6,29). W drugim roku programu tematem będą słowa: „Zgromadzeni na świętej wieczerzy” z mottem biblijnym: „[…] Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba” (J 6,32). Tematem trzeciego roku programu będą słowa: „Posłani w pokoju Chrystusa” z mottem: „ten, kto mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6,57).

Kolejny prelegent, ks. Wojciech Sadłoń, dyrektor pallotyńskiego Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, przedstawił najnowsze badania na temat religijności Polaków. Duchowny, odwołując się do prac polskich i zagranicznych badaczy filozofii, kultury i religii, m.in. Charlesa Taylora i George’a Weigela, zwrócił uwagę m.in. na tendencje sekularyzacyjne obecne w wielu wymiarach współczesności.

Podczas środowych obrad uczestnicy wysłuchali trzech wystąpień. Jako pierwszy głos zabrał ks. Jan Szeląg, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego archidiecezji przemyskiej prezentując wykład pt. „Praktyczna realizacja celów i założeń programu duszpasterskiego na przykładzie archidiecezji przemyskiej”. Ks. Szeląg zwrócił uwagę na systematyczność i integralność we wdrażaniu programu duszpasterskiego oraz na potrzebę zaangażowania wszystkich możliwych środowisk w tworzenie i wdrażanie programu duszpasterskiego na poziomie diecezjalnym i parafialnym. „W przypadku archidiecezji przemyskiej w program włączają się wszystkie wspólnoty parafialne, ruchy oraz kategorie i stany wiernych. To tzw. pastoralista zbiorowy. Dotychczas borykaliśmy się z takim wyzwaniem, że zarówno księża, ruchy i stowarzyszenia, chcieli wyłącznie otrzymywać pewien materiał czyli byli biernymi odbiorcami. Chcemy na poziomie diecezjalnym zarówno duchownym i świeckim stworzyć możliwość współtworzenia programu, a później bardzo zależy nam na wspólnym kroczeniu całej wspólnoty kościelnej według tych samych wskazań” – mówił ks. Szeląg.

W miejsce zapowiadanego wystąpienia bp. Rudolfa Pierskały, który nie mógł przyjechać do Rzeszowa, referat przedstawił ks. Krystian Piechaczek, członek Sekretariatu Komisji Duszpasterstwa KEP. Ksiądz Piechaczek mówił o konstruowaniu programów duszpasterskich na poziomie diecezjalnym i ogólnopolskim. Zwrócił uwagę, że takie programy są potrzebne jako uzupełnienie zwyczajnej pracy duszpasterskiej i choć ich wykorzystywanie w codziennej pracy wygląd różnie, należy skoncentrować się na ciągłym ich doskonaleniu i promocji.

„Fundamentalne pytanie jakie trzeba sobie postawić dotyczy celów jakie chcemy osiągnąć i sposobu osiągnięcia tych celów. Jeśli podejmujemy określone działanie, a nie potrafimy odpowiedzieć na proste pytanie o cel i środki, to może się okazać, że nakładamy na siebie i na grono współpracowników spory wysiłek, który będzie pozbawiony efektów” – mówił ks. Piechaczek.

Duchowny przekonywał, że oprócz współpracy różnych środowisk przy powstaniu i promocji programów duszpasterskich, konieczna jest aktywność w mediach „W dzisiejszym świecie, który swoje funkcjonowanie opiera w dużym stopniu na komunikacji za pomocą środków medialnych, trudno sobie wyobrazić powadzenie większej akcji bez promocji. Dobra i pozytywna treść, a taką jest Dobra Nowina, i wynikające z niej postulaty dla życia, wymaga właściwego propagowania z uwzględnieniem mediów katolickich, świeckich oraz portali społecznościowych” – powiedział.

Do polityki informacyjnej nawiązał abp Skworc. „W wielu przypadkach należałoby odwrócić kolejność informowania o wydarzeniach religijnych i skupić się nie na informowaniu post factum ale przekazaniu informacji przed wydarzeniem. Dotyczy to nie tylko programu duszpasterskiego ale wszystkich informacji religijnych. Wiele diecezji ma biura prasowe, które tworzą serwisy informacyjne zapowiadające wydarzenia. Sądzę, że znaczną część energii należałoby skoncentrować na takich właśnie działaniach, które udostępniają jak najwięcej informacji o tym co się dopiero ma wydarzyć, a nie o tym co już było” – mówił hierarcha.

Arcybiskup nawiązał również do aspektu duszpasterskiego przypadającej w tym roku 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej. „Nie możemy wobec tej rocznicy przejść obojętnie. Biskupi z KEP zaplanowali przygotowanie listu pasterskiego na 1 września, w którym główny nacisk będzie położony na troskę o pokój. To bardzo ważny temat w świecie, w którym wciąż jest tak dużo niepokoju i zagrożeń. Chcemy, jako Episkopat Polski, przeżywać uroczystości rocznicowe w Wieluniu, w mieście zbombardowanym 1 września, gdzie zginęło ponad tysiąc cywilów. Zachęcam do organizowania rocznicowych uroczystości na poziomie diecezjalnym i lokalnym, a szczególnie do przypomnienia tych miejsc, gdzie najbardziej ucierpiała ludność cywilna w okresie II wojny światowej” – mówił arcybiskup.

Ostatnim środowym wystąpieniem był wykład bp Romana Pindla, biskupa bielsko-żywieckiego, pt. „«To czyńcie na moją pamiątkę» – ustanowienie Eucharystii w perspektywie biblijnej”. Prelegent, przywołując opisy ustanowienia Eucharystii, zwrócił uwagę na wciąż aktualne zapotrzebowanie na teologię Eucharystii. „Jan Ewangelista w miejsce opisu ustanowienia Eucharystii opisał scenę obmycia nóg. Bibliści uzasadniają to w ten sposób, że Kościół już znał na pamięć słowa ustanowienia Eucharystii, natomiast była potrzebna teologia Eucharystii. Przez umywanie nóg, przez posługiwanie innym, Jezus wskazuje w tej scenie z 13. rozdziału Ewangelii wg św. Jana, o co idzie podczas ostatniej wieczerzy i podczas każdej Eucharystii. Chodzi o wymiar braterskiej wspólnoty tych, którzy spożywają ten sam chleb i piją ten sam kielich” – podkreślił prelegent.

Biskup zwrócił uwagę, że biblijne relacje na temat Eucharystii nie są gotowym formularzem liturgicznym, ale zapisem tradycji i redakcji. „Dla zrozumienia tych tekstów trzeba odwołać się do dwóch kontekstów kulturowo-religijnych: jeden stanowi wieczerza paschalna, a drugi uroczysta uczta w gronie bliskich osób w świecie pogańskim, hellenistycznym. (…) Celem wieczerzy paschalnej jest przypomnienie i uobecnienie wyzwolenia z niewoli egipskiej. To coroczne obchodzenie nie było i nie jest traktowane tylko jako wspomnienie, ale jako żywe przeżywanie bliskości Boga gotowego także w momencie aktualnego świętowania Paschy dokonać wyzwolenia swojego ludu. (…) Z kolei kontekst hellenistyczny zwraca uwagę na gospodarza, organizatora i fundatora uczty, którym jest Pan” – mówił bp Pindel.

W czwartek uczestnicy posiedzenia spotkali się w małych grupach. Duszpasterze mieli za zadanie wczuć się w rolę członków rady parafialnej i zaplanować działania związane z wdrażaniem ogólnopolskiego programu duszpasterskiego o Eucharystii na poziomie parafii. W podsumowaniu pojawiły się liczne wnioski, które obejmowały, m.in. zwrócenie uwagi na przygotowanie do I Komunii świętej dzieci oraz katechezę dla rodziców dzieci, tak, aby sami przekazywali dzieciom wiedzę na temat Eucharystii; poszerzenie przeżywania uroczystości Bożego Ciała, gdzie w pewnych sytuacjach można wyznaczyć nowe trasy procesji oraz zorganizować dodatkowe wydarzenia religijne, np. koncerty; zorganizowanie rekolekcji parafialnych skoncentrowanych na temacie Eucharystii i przeprowadzenie coniedzielnych katechezy przed Mszami św. poświęconych Eucharystii.

Trzydniowe posiedzenie zakończyła Msza św. w bazylice ojców bernardynów, która jest jednocześnie Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej. Mszy św. przewodniczył bp Jan Wątroba. W homilii biskup rzeszowski, nawiązując do przypowieści o Łazarzu i bogaczu, zwrócił uwagę na duszpasterską odpowiedzialność Kościoła w nauczaniu o konsekwencjach ludzkich wyborów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem